„Nazywam się Jude Allen. To głupie, ale przyzwyczaiłam się do tego zdania. Zaczynałam tak każdy mój pamiętnik. Potem przechodziłam zawsze do kwestii tego, że Jude to podobno imię męskie, a przynajmniej tak uważa znaczna część ludzi, którym się przedstawiam. Mama powtarzała mi, że mam się tym nie przejmować, a tata, że po prostu mi zazdroszczą. Nie wiem, już o tym nie myślę. W końcu po ponad siedemnastu latach można przywyknąć do tego, że ludzie myślą, że jesteś facetem… a raczej dziewczyną z męskim imieniem.
Hej, moje imię wcale nie jest męskie! No, nieważne.
Nazywam się Jude Allen i siedzę właśnie na zimnych schodach naszej starej kamienicy. Tyłek chyba zaraz przymarznie mi do betonu. Zapomniałam kluczy. A to doprawdy zabawne, bo ja zawsze o wszystkim pamiętam. A przynajmniej o tym, o czym chcę pamiętać. Mój tata rzekłby teraz: stała czujność, Jude, stała czujność! Za pół godziny powinien wrócić. Może do tego czasu nie umrę z głodu.
Nie lubię zaczynać pisać nowego pamiętnika… bardzo łatwo się przyzwyczajam. Ale co mogę poradzić na to, że w starym zapisałam już wszystkie kartki? Kupiłam ten zeszyt dziś po szkole razem z Chrisem. Namawiał mnie do kupienia takiego z pandą, ale wyśmiałam go. Twierdzi, że jestem, jak panda. Nie dostrzegam żadnego podobieństwa między mną a tym zwierzęciem, no ale w końcu to Chris.
Kurczę. Przez to, że to pierwszy wpis czuję, że muszę wszystko wyjaśniać. Bez sensu, bo przecież nikt tego nie przeczyta, tak? No chyba, że zgubię ten zeszyt, co jest bardzo prawdopodobne. Nie raz mi się to zdarzało. Może za pięćdziesiąt lat ktoś znajdzie wszystkie moje pamiętniki albo chociaż część z nich i będzie je sobie czytał, więc tak dla jasności wszystko jednak wyjaśnię.
Christopher to mój przyjaciel. Tylko przyjaciel, nie chłopak. Poznałam go prawie rok temu, podczas mojego pierwszego dnia w szkole. To głupie, przeprowadzać się w październiku. No ale z tatą się nie dyskutuje. Ano, tak. Mieszkam z tatą.
Wcześniej mieszkałam z dziadkami i mamą na przedmieściach Hartford w stanie Connecticut. Kiedyś byliśmy wszyscy razem, ale to było bardzo, bardzo dawno temu. Potem tata się wyprowadził, a jeszcze później moja mama znalazła sobie swojego beznadziejnego faceta i przeprowadziła się z nim do Massachusetts. Oczywiście, mogłam dalej mieszkać z babcią i dziadkiem, ale wprowadziły się tam też moje dwie kuzynki z ciocią Tessy i wujkiem Robertem z Texasu. Kocham ich, naprawdę, ale zrobiło się trochę tłoczno. I wtedy do akcji wkroczył sąd (to brzmi, jak kwestia z jakiegoś nędznego kryminału). Mówiąc szczere, nie chciałam mieszkać z mamą. Mike jest naprawdę beznadziejny. I dlatego też wylądowałam z tatą tutaj.
Jutro minie rok od naszej przeprowadzki. Hm. Właściwie, nawet mi się tutaj podoba, chociaż na początku nie mogłam się przyzwyczaić. Mówiłam już, że bardzo łatwo się przywiązuję i źle znoszę wszelkie, chociażby najmniejsze zmiany? I tak właśnie było. STRASZNIE. Dobrze, że poznałam Chrisa. Pomógł mi odnaleźć się w szkole, no i w samym mieście. Nie mam tu zbyt wielu znajomych. Właściwie, mam tylko jego i parę koleżanek, z którymi głównie widuję się w szkole. Chris uważa, że jestem uzależniona od Internetu. To nieprawda, ale… okej, to prawda. Po prostu muszę mieć kontakt ze starymi przyjaciółmi. Zwariowałabym, nie wiedząc, co u Megan. Jest też Sammy, która dostarcza mi nowych plotek, to całkiem zabawne.
Tato, gdzie jesteś? Jest naprawdę zimno! Właśnie. Mój tata jest prywatnym detektywem i dlatego mama nie chciała się zgodzić, żebym z nim mieszkała. Uważa, że to niebezpieczne. No, może czasami… Ale umiem obsługiwać broń! Poniekąd. Bo mam strasznego cela, żeby nie powiedzieć, że nie mam go wcale. Ale nauczę się. Kiedyś tata traktował tę pracę dorywczo, bo prowadził chińską restaurację. W końcu mu się to znudziło (trochę szkoda, lubię orientalne jedzenie) i kiedy przeprowadziliśmy się tutaj, ruszył z agencją pełną parą. Przychodzą do nas naprawdę dziwni ludzie. Mogłabym napisać o tym książkę, ale jestem zbyt leniwa.
Tata! Kończę, bo mój tyłek czuje się, jak na Syberii. I umieram głodu. House chyba też, bo słyszę jego rozpaczliwe szczekanie. Biedaczek.
Więc – nazywam się Jude Allen i witam w moim dziwacznym życiu.”
***
No i ja też Was witam. Założenie tego bloga to prawdopodobnie jeden z moich najgłupszych pomysłów. Jeśli ktokolwiek to przeczytał, nie zasnął i dotarł do tego miejsca (a po drodze nie dostał oczopląsu przez szablon, nad którym nie chce mi się ślęczeć), to naprawdę jestem wdzięczna! Na pierwszy rzut (chciałam napisać „Jude” zamiast „rzut”…) oka wygląda to na opowiadanie pisane w hołdzie Bitelsom, no nie? Ale chyba tak nie jest. Chyba, bo jeszcze się nad tym nie zastanawiałam. Po prostu stwierdziłam, że skoro mam już kilkanaście rozdziałów, to pozwolę Jude i całej reszcie ujrzeć internetowe światło dzienne i oto jesteśmy. Opublikowałabym coś wcześniej, ale ten pomysł zrodził się niedawno, całkiem niedawno. Dokładniej, to 3 tygodnie temu. Jude jest dzieckiem gorączki i nudy. Wcześniej pisałam coś o 1D, ale to było naprawdę bardzo beznadziejne… chyba dlatego, że nie miałam żadnego pomysłu na bohaterkę, więc wyjęłam moją biedną C. z Hogwartu i umieściłam wśród mugoli, co bardzo jej się nie spodobało. Tęskniła za Scorpiusem i profesorem Slughornem, więc w końcu pozwoliłam jej odejść i C. z radością deportowała się do swojego rodzinnego dworku. Wiem, przynudzam.
Więc witam i od razu przepraszam za wszystkie błędy, niedociągnięcia i zanudzanie Was. To nie będzie zbyt ambitna opowiastka. Powiedziałabym nawet, że jest głupia i kompletnie bezsensu, no ale...
Pamiętnik Jude Allow, dobry pomysł na prolog, bo można wiele z niego wyczytać. Jeszcze się dobrze nie zaczęło, a ja już o niej co nieco wiem. Jedyne co nie daje mi spokoju to to co będzie dalej?
OdpowiedzUsuńUwielbiam oglądać zakładkę: postaci, bo zawsze autorzy wybierają ładnych aktorów, na przykład taki Chris, jest ładniejszy niż sobie wyobrażałam ;pp A i cała piątka z 1D gra, co mnie również zaskoczyło.
Tak, a propos błędów, przed jak nie stawiamy przecinka, gdy słowo te zaczyna porównanie :)
Pozdrawiam,
@minimum_me
* Allen ;)
UsuńCo będzie dalej? Hm, nie chcesz wiedzieć :D Wczoraj stwierdziłam, że to jest takie beznadziejne, że chyba jednak usunę tego bloga.
Chris na początku był brzydszy, ale ten chłopak, który miał go 'grać', jest już stary i nie gra w żadnych filmach, ani niczym innym, więc nie było żadnych jego ładnych zdjęć. No to nawinął się Logan Lerman i już został. Chociaż myślę, że powinien być brzydszy, łatwiej byłoby pisać :D
1D Cię zaskoczyło? Myślałam, że to najbardziej oczywista rzecz na świecie. Chyba wolałam zostać w magicznej rzeczywistości, no ale w końcu musiałam dołączyć do grona dziewczyn o nich piszących.
Okej, dzięki. Zapamiętam i poprawię :D
no, Allen xD
UsuńNie chcę wiedzieć, bo chcę mieć niespodziankę. Nawet nie gadaj, że usuwasz, ledwo zaczęłaś.
no zaskoczyło mnie 1D, bo zawsze jak występuje w opowiadaniu, to już w prologu dziewczyna zakochuje się w jednym z nich :)
Och, no bez przesady. Oni pojawią się trochę później :)
UsuńJa ogólnie nigdy nie publikowałam niczego, co napisałam, więc może stąd te dziwne myśli, żeby jednak usunąć stronę. To poniekąd stresujące :D
haha, a mi się podoba, wcale nie przynudzasz, bardzo sympatyczne opowiadanie, przyjemnie je się czyta. Nie wiem dokładnie, co sprawia, że mi się tak podoba, bo w sumie to za wiele się nie wydarzyło w tym prologu (tak, oprócz tego, że tyłek jej odmarzł ;p), ale to chyba twój styl pisania tak mnie zachęcił do czytania. ^^
OdpowiedzUsuń@NessyPL [haunted-dream.blogspot.com]
Dziękuję, cieszę się i jednocześnie obawiam, że przynudzanie dopiero się zacznie ;)
UsuńDobra, a to Ci dopiero. Zamiast Ci najpierw odpisać na Twój komentarz pozostawiony pod rozdziałem, ja się zagalopowałam, przeczytałam wywód Jude i zjechałam aż tutaj, co by dodać komentarz. To normalne nie jest. Bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że lepiej byloby najpierw odpisać Ci tam - u mnie. Bo potem zapomnę to, co miałam Ci napisac... Ale że już tutaj zabrnęłam tak daleko, to się nie wymiksuję.
OdpowiedzUsuńA co chciałam Ci powiedzieć? Że się zauroczyłam tym blogiem, rozpoczynającą się historią i autorką. Krótko, zwięźle i na temat. Rozpaćkiwać się będę przy kolejnych rozdziałach. A zostanę tu z pewnością, bo są do tego dwa powody. Jeden się nazywa - Jude opisana przez autorkę. A drugi się nazywa Harry Styles i istnieje w rubryce z bohaterami. I wsio....
Całuję soczyście i przesyłam uściski, a teraz ziewając niczym żyrafa ( Nie wiem, jak ziewa żyrafa...W ogóle..Dobra, nieważne.) oddelegowuję się, co by odpisać Ci jako porządnie tam u siebie, na Zapachu Marzenia...
Buziole.
Taka tam siła przyciągania ;)Zauroczyłaś się, mówisz. Hm, miło mi, ale nie spodziewaj się żadnych rewelacji, bo takowych tutaj raczej nie będzie ;)
UsuńW każdym razie, dziękuję Ci bardzo za komentarz i też ściskam!
naprawdę świetny ♥
OdpowiedzUsuńmasz wielki talent... też tak chcę!
dodaję się do obserwatorów, czekam na kolejny rozdział :)
+ZAPRASZAM NA SWOJEGO NOWEGO BLOGA O 1D:
http://a-little-of-the-good-life.blogspot.com/